Kontynuując cykl "W drodze do pracy" spróbuję pokazać co się dzieje w bezpośrednim sąsiedztwie drogi, po której codziennie przejeżdża tysiące samochodów. Kierowcy wpatrzeni w asfalt i to co się na nim dzieje (i słusznie), nie zauważają, że tuż obok drogi wre życie. A to życie ma całkowicie gdzieś dokąd i po co tak pędzimy... Jeżdząc szybko w tę i z powrotem, nie możemy przyjrzeć się temu co "czyha w trawie". Postanowiłem więc zwolnić, zjechać na boczną drogę, zatrzymać się na poboczu, wyjść z auta, wziąć aparat itd, itd... Wszytkie opisane niżej spotkania miały miejsce dzisiejszego poranka w drodze do pracy.
Pierwszy kontakt nawiązałem z okolicznym bażantem, ale ten był zbyt szybki, żeby go sfotografować...
Niedługo potem trafiła się Czajka Zwyczajna z rodziny sieweczkowatych. Zajęta była porannym posiłkiem, którego szukała w niewysokiej trawie.
Czajka, a w zasadzie czajki żerowały w grupie rodzinnej. Tuż obok dorosłych kręciły się młode.
Młode trzymały się w pobliżu dorosłych, a może dorosłe pilnowały młodych?
Kiedy dorosły osobnik zauważył moją obecność, zerwał się do lotu i kręcił kółka nade mną próbując mnie odgonić. W tym momencie młode natychmiastowo zniknęły... Nie tak naprawdę oczywiście, tylko przycupnęły w trawie stając się niewidocznymi. Nie chcąc niepokoić czajciej rodziny oddaliłem się pośpiesznie.
Jadąc dalej spotkałem Pliszkę Żółtą, która zajęta była zbieraniem owadów dla swoich pociech, jak podejrzewam. Ptaszek malutki i bradzo ruchliwy, trudny do sfotografowania.
Niżej pliszka bardziej środowiskowo. Na tapetę do komputera?
Na siatce oddzielajacej drogę typu "S" od tych zwykłych, siedział sobie Gąsiorek... Dzierzba Gąsiorek!
Gąsiorek nie chciał długo pozować więc zjechałem w polną drogę na "zaprzyjaźnioną" łąkę. Mając po jednej stronie rzepak a po drugiej zboże, wypatrzyłem wracającą do lasu sarnę. Druga szła troszkę dalej w zagłębieniu terenu i nie załapała się na zdjęcia - niech żałuje.
Gdy wracałem na asfalt, drogę zabiegła mi para zajęcy. Chyba postanowiły nie przepuszczać mojego samochodu zanim nie zrobię im sesji fotograficznej. Muszę przyznać, że pozowały bardzo chętnie.
W pewnym momencie jeden z zajęcy rozpoczął "szarżę" w moim kierunku...
Gdy zorientował się z kim ma do czynienia przycupnął przy kwiatkach.
Poniższej fotografii nadałem tytuł: "Foch". Podejrzewam, że przynajmniej jedno z nich to ona...
Ciekawe co tam dzieje się w zbożu?
Ten malutki ptaszek... to Myszołów. Ciekawe, że drapieżniki są bardziej płochliwe.
Na sam koniec trafił się Bocian Biały, który ucztował na łące co chwilę wyciągając jakiś smaczny kąsek. I raczej nie były to żaby...
Regulamin
Moje komentarze